Opublikowano:

KOBIECOŚĆ DLA MNIE JEST CUDEM

Redakcja: Kilka słów o sobie.

Lucyna: Jestem kobietą po czterdziestce, mamą dorosłego już syna. Jestem kilka lat po rozwodzie. Mieszkam i pracuję w Warszawie. Prowadzę ze wspólniczką muralową agencję RedSheels, w której pracują wyłącznie kobiety. Oprócz tego pracuję w Małej Warszawie, na Pradze Północ, jako menadżerka do spraw artystycznych i kulturalnych.

Nie jem mięsa od ponad 10-ciu lat. Nie przepadam za słodyczami, wolę kwaśne i gorzkie smaki. Lubię czytać Houellebecq’a, Vonnegut’a i Głowackiego. Zdarza się, że sama też coś napiszę. Głównie haiku lub limeryki, które są zbyt nieprzyzwoite, żeby je pokazywać szerszemu gronu.

 

Redakcja: Czy dziewczyny malujące murale na rusztowaniu wysokości 25 metrów to popularny widok?

Lucyna: Bardzo rzadki, ale jednak coraz częściej spotykany. Na świecie jest kilka sławnych muralistek. Mamy też polskie akcenty w tym panteonie. Natalia Rak na przykład, maluje swoje wspaniałe murale w wielu krajach i chyba częściej jest widywana i bardziej znana poza Polską.

A co się tyczy wysokości, to uwierzcie mi, widywałam panów rwących się do malowania na rusztowaniu, którzy na wysokości siódmego piętra wymiękali. Panikującej malarki nie spotkałam.

 

Redakcja: Skąd pomysł na malowanie murali i to w składzie czysto damskim?

Lucyna: Sztuka była zawsze blisko mnie, w tym kierunku się kształciłam. Poza fotografią najbardziej cenię właśnie malarstwo. Murale są obrazami wielkoformatowymi, więc jest to malarstwo bardzo spektakularne. Dokładając do tego przestrzeń publiczną mamy pełnię szczęścia – galerię sztuki dla wszystkich. Ludzie nie muszą kupować biletów do muzeum, mają sztukę w zasięgu wzroku.

Kobiecy skład RedSheel był oczywisty. Po pierwsze dlatego, że nie miałyśmy z Pauliną (moją wspólniczką) szczęścia do współpracowników płci męskiej, więc tworząc swoją firmę wyeliminowałyśmy ten element. Po drugie, odkąd poczułam w pełni swoją kobiecość, siłę z niej płynącą, kiedy się nią zachwyciłam – zobaczyłam to samo w innych kobietach. Jesteśmy niezwykle pracowite, kreatywne, odpowiedzialne, a przy tym mamy wielką radość z pracy, potrafimy się nawzajem wspierać i, co bardzo ważne, nie istnieje w naszym słowniku zwrot „nie da się”. Trudne sytuacje to wyzwania a nie problemy.

 

Redakcja: Najlepsze realizacje, które pamiętasz.

Lucyna: Pamiętam pierwszą, która wcale nie była najlepsza, ale najważniejsza. Tą realizacją udowodniłyśmy sobie i niedowiarkom, że nam się uda zorganizować całą produkcję i namalować mural.

Była też inna, bardzo trudna realizacja w Poznaniu, gdzie musiałyśmy przeprowadzić remont ściany przed malowaniem. Dodam, że był to koniec listopada. Ten mural skończyłyśmy malować tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Było „wesoło”: deszcz ze śniegiem, wiatr i konsekwencje tej pogody na muralu. Spływająca farba, rozdzierane przez wichurę szablony. Ale rezultat piękny. Można go oglądać na ulicy Piekary 5. Po tej produkcji wiedziałyśmy, że mamy w sobie moc. Zdobyłyśmy doświadczenie i pewność, że cokolwiek zdarzy się na naszej drodze zmierzymy się z tym bez strachu.

 

Redakcja: Prowadzenie własnej firmy nie jest łatwe, jak radzisz sobie z gorszymi chwilami? Skąd czerpiesz siłę do działania?

Lucyna: Odpowiedź na to pytanie jest dla mnie bardzo prosta. Znam siebie całkiem nieźle i wiem, że prawdziwie odpoczywam w samotności. Czerpię siłę z niespiesznego bycia z samą sobą. W ciszy lub z moją muzyką. Potrzebuję też snu, więc staram się dawać go sobie dużo. Dbam o odpowiedni balans między pracą a odpoczynkiem. To jest dla mnie podstawą. Lubię wyjechać na wieś, do lasu, nad rzekę i w otoczeniu przyrody przeczytać dobrą książkę albo po prostu kontemplować zieleń i szum wiatru.

 

Redakcja: Interesuje nas siła kobiet, to ona jest inspiracją dla SENSUM MARE. Jak Ty byś zdefiniowała siłę kobiet, czym ona jest dla Ciebie?

Lucyna: Kobiecość dla mnie jest cudem. Znajduję siłę kobiet w połączeniu niezwykłej cielesności i procesów w niej zachodzących z kobiecą duchowością. Te dwa aspekty łączą się ze sobą w magiczny byt.

Jestem szczęśliwa, że urodziłam się  kobietą i mogę tego wszystkiego doświadczać.

Redakcja: W jaki sposób mogłabyś zachęcić czytelniczki do sięgania po marzenia, co Ciebie inspiruje i jak Ty inspirujesz innych?

Lucyna: Inspiruje mnie mnóstwo rzeczy w codziennym życiu. Staram się być uważna i rozglądam się dookoła. Zbieram obrazy i dźwięki. Lubię moment, kiedy zauważę jakąś małą niezwykłość podczas codziennej gonitwy.

Co do marzeń, myślę, że już sama ta czynność uruchamia jakiś rodzaj energii, która sprzyja ich spełnianiu się. Więc trzeba marzyć jak najwięcej. Nie wstydzić się, nie sabotować – robić to odważnie i z rozmachem. I słuchać intuicji – my kobiety mamy ją wspaniale rozwiniętą. Trzeba korzystać z tych naturalnych zasobów.

Istotne jest, żeby robić rzeczy dla siebie, ważne dla nas samych. Dla naszego zdrowia, urody, rozwoju osobistego, czy po prostu dla przyjemności. Nikt nie jest bliżej z nami niż my same, nikt nie zna nas lepiej. Nie można zaniedbywać najbliższej przyjaciółki.

Dziękujemy 😊

 

 

2 komentarze do: „KOBIECOŚĆ DLA MNIE JEST CUDEM

  1. Super wywiad – piękny opis kobiecości. Bardzo dziękuje 💕

    1. Dziękujemy i cieszymy się bardzo, że wywiad się spodobał 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *